I-Doser jest programem służącym do synchronizacji półkulowej.
Pozwala stymulować nastrój, poprawiać samopoczucie oraz symulować odczucia narkotyczne.
Od podobnego programu - BrainWave Generator różni się tym, że I-Doser posiada możliwość stymulowania odczuć narkotycznych.
Został opracowany przez "I-Doser Labs" (Laboratorium I-Doser) i jest powszechnie uważany za zaawansowaną i bezpieczną metodę synchronizacji półkul mózgowych.
Był testowany na dużej grupie osób, które potwierdziły jego działanie.
Po raz pierwszy, kiedy o tym przeczytałam, wydawało mi się to dziwne, nierealne i niedorzeczne. Aczkolwiek strasznie mnie to zaciekawiło, mimo swojego przekonania ' to niemożliwe ', coś mnie do tego ciągnęło - nie mogłam się oprzeć. Czytając różne opinie internautów, doszłam do wniosku, że to wcale nie takie złe jak mi się wydawało. Są dosy, które polepszają samopoczucie, koncentracje itp, ale są także takie, które mają działanie halucynogenne, wywołują w nas przerażenie. Na początek, postanowiłam sprawdzić jeden z najsłabszych dosów 'Quick Happy', w trakcie przesłuchania, nie odczuwałam nic, natomiast po przesłuchaniu, napadła mnie niewyobrażalna euforia. Chciałam w jakiś sposób opanować ten śmiech, lecz nie potrafiłam. Po jakimś czasie, uspokoiłam się. Chcąc to przeżyć po raz kolejny, puściłam nagranie od początku, lecz efekt był inny niż oczekiwałam. Czułam się źle, byłam zmęczona, brakowało mi jakiejś osoby, ciężkie do opisania. Moim zdaniem, odczuwanie dosów, w dużej mierze zależy od: świadomości tego co może nas czekać, wpływu autosugestii oraz słuchawek (chodzi głównie o pasmo przenoszenia). Whatever, w najbliższym czasie dodam notatki, dotyczące przeżyć różnych osób.
Marta to osoba, która miała doświadczenie z tymi mocniejszymi dosami. Jej pierwszym dos'em był Black Sunshine. Z opisu tego dos'a można wyczytać:
,,Black Sunshine jest anty-stymulantem. Szkoda że nie da się tego łatwo przełożyć na słowa, co ten dose tak naprawdę potrafi, ale po prostu słowa nie potrafią tego wyrazić... Chociaż spróbujmy: Wyobraź sobie, że twój mózg wszystko zakręca tak, że każdy pojedynczy przedmiot święci piękną poświatą, a następnie odwraca cały ten blask w tobie. Nie ma światła słonecznego kiedy stoisz twarzą w twarz ze swoją duszą, lecz Black Sunshine umieszcza cię w pokoju wraz z twoją duszą i pozwala wam porozmawiać, ale bez słów. Jest to wysoce zaawansowany dose, który postara się doprowadzić cię o wiele bliżej tego doznania, niż jakikolwiek dose wcześniej. Ale bądź ostrzeżony - nie jest to dose dla wszystkich. Jeżeli nie jesteś pewien, trzymaj się lżejszych dose'ów - takich, które trzymają cię ciągle na Ziemi. To jest dose, którego nie da się opisać... To jest Black Sunshine."
Jednak w praktyce wyglądało to inaczej. Marta opowiadając mi swoje "spotkanie", z Black Sunshine'm, powiedziała, że było jej gorąco i miała drgawki. Najciekawszym momentem w całym nagraniu było to, że widziała twarz kobiety (około 30 lat).
Marta chciała sięgnąć po coś "mocniejszego". Sięgnęła po "Hand Of God" - jeden z najsilniejszych dos'ów.
Opis mówi nam:
"Dose, który jest życiowym osiągnięciem I-Doser.com znajdował się jedynie w laboratoriach I-Doser z bardzo dobrego powodu: został uznany za zbyt potężny, by udostępnić go publicznie. To tak, jakby Bóg przybył z nieba, gdy ty leżysz sobie z zamkniętymi oczami i pokazał ci wszechświat, wszystko, bezkres. Pięć osób przetestowało tego dose i zdecydowano się odstawić go do archiwum. Drżenie powiek, wspaniałe i niemal nadprzyrodzone wizje, pierścienie światła i wielka przenikliwość, lecz to wszystko ma swoją cenę. Wraz z tym przychodzi lęk, nieświadoma samorealizacja i załamanie wszystkich zmysłów. Płacz, strach, gniew: musisz to osiągnąć wraz z dziwną intuicją mogącą przynieść złe konsekwencje.".
Szczerze powiedziawszy, sama wystraszyłam się trochę tego opisu, ale sądząc po skutkach poprzedniego dos'a, czyli Black Sunshine, nie były one tak silne w porównaniu z jego opisem.
Kontynuując, Marta poszła słuchać owego nagrania (HoD). Oto skutki:
"Gdzieś od połowy chyba nic się nie działo, tylko wydawało mi się, że ja i moje łóżko wirujemy.
Miałam zamknięte oczy. Po chwili, zaczęłam widzieć jakieś plamy, które zamieniły się w muchy.
Słyszałam brzęczenie. W pewnym momencie, wszystko ucichło i w ogóle wydawało mi się, że
po obu stronach głowy, wystają jakieś takie dłonie. Nagle mnie "złapały" za głowę i "wciągnęły",
w łóżko. Spadałam przez kilka sekund, aż upadłam na jakieś inne łóżko. Znajdowałam się w czerwonym
pokoju. Rozglądałam się po tym pokoju i nic, jedyne co zapamiętałam to zdjęcie psa. Po chwili, zobaczyłam, że jakaś postać przy ścianie stoi tyłem do mnie. Zaczęłam podchodzić. Czułam, że idę ale ten korytarz zaczął się wydłużać i właściwie to stałam w miejscu. Nagle ona do mnie podchodzi tyłem do mnie. To było najstraszniejsze! Odwróciła się do mnie a tam, ta twarz, którą widziałam przy Black Sunshine. Zaczęła się śmiać. Uciekałam do drzwi, biegłam, ale ten bieg był jakiś dziwny, bo właściwie szłam powoli. Były tam drzwi, kiedy do nich podeszłam po prostu zniknęły. Kobieta była coraz bliżej mojej twarzy i zrozumiałam jak mówiła coś w stylu "zobaczymy się jutro w nocy", czułam się, jakbym była w jakimś transie i nie mogłam się obudzić. Było to coś tak jawnego, podobnego do snu. Potem siedziałam na łóżku, wydawało mi się, że ktoś siada obok mnie. Wciąż słyszałam te piski do trzeciej w nocy."
Wnioskując z relacji, jakie zdała mi Marta, można śmiało powiedzieć, że owy dos, miał działanie odwrotne do opisywanego na głównej stronie dos'ów. Nie wiem jaki był tego powód. Byłam ciekawa, jak Marta była na to przygotowana psychicznie.
eterka: Jak byłaś nastawiona psychicznie do "Black Sunshine", a jak do "Hand of God"?
Marta: Bałam się, cholernie. Czytając niektóre opinie ludzi odnośnie tych dos'ów byłam przerażona. Nie miałam zamiaru słuchać, ale stało się i tłumiąc w sobie strach, wysłuchałam.
Czy zatem sądzicie, że gdyby Marta była do tego nastawiona "pokojowo" zmieniło by to skutki dos'a?
Autor: Paulina "eterka" Binek
|